Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 116 255 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Masturbacja i pornografia- świadectwo Karola.

piątek, 02 stycznia 2009 18:14
Skocz do komentarzy

 Witam! Chciałbym pokrótce przedstawić historię swojego życia, a dokładniej - doświadczeń z pornografią i masturbacją. Nie jest to temat łatwy, ale mam nadzieję, że uda mi się opisać wszystko, co ważne, i że list ten będzie przestrogą dla innych lub chociaż skłoni czytelników do zastanowienia się nad omawianymi problemami.

     Z masturbacją zetknąłem się bardzo wcześnie - w wieku 11 lat. Rodzice raczej unikali rozmów ze mną na tematy związane z ludzką seksualnością. Nie wiedziałem więc, że to, co robię to "masturbacja". Myślałem, że odkryłem coś, o czym inni nie wiedzą. Od początku byłem świadomy, że to, co robię jest niewłaściwe i że jest to grzech, ale była to dla mnie forma nieskromnej zabawy, więc nie widziałem w tym jakiegoś poważnego zła. A ponieważ ta "zabawa" sprawiała mi wielką przyjemność, praktykowałem ją dosyć często.

     Rok później zetknąłem się z pornografią. Pewnego dnia kolega namówił mnie na oglądanie nagranego na video Playboya. Cóż to było za przeżycie... Nigdy wcześniej nie byłem tak podekscytowany... Po fakcie wróciłem do domu, odczuwając taką przyjemność, że musiałem "coś z tym zrobić" - i dokonałem masturbacji. Szybko nauczyłem się, że wszelkie podniecenie seksualne można w ten sposób rozładować i że sprawia to ogromną przyjemność... A sam fakt, że jest to grzeszne, wydawał się bez znaczenia. Tym bardziej, że do spowiedzi chodziłem okazjonalnie, a powiedzenie księdzu, że "bawiłem się nieskromnie" (bo tak wtedy rozumiałem ten grzech) nie stanowiło dla mnie problemu.

     Próbowałem rozmawiać o tym, co robię, z kolegami, ale żaden nie miał pojęcia o co mi chodzi... Po kilku miesiącach sami mnie zagadnęli i zapytali czy się masturbuję. I okazało się, że moje odkrycie na temat tego, co można robić z własnymi narządami płciowymi, nie jest żadnym wynalazkiem, i że "masturbacja" (wtedy poznałem to słowo) to coś, co rodzaj ludzki już dawno wymyślił...

     Zacząłem dużo o tym czytać w "fachowej literaturze", z której dowiedziałem się, że onanizm to coś zupełnie normalnego, szczególnie w okresie dojrzewania. Moi koledzy również traktowali to zjawisko pozytywnie. To mnie uspokoiło. Nie pamiętam dokładnie, skąd dowiedziałem się, że oglądanie pornografii "pomaga" w masturbacji, ani kiedy sięgnąłem po pornografię, ale chyba było to wtedy, kiedy zauważyłem u siebie zainteresowanie płcią przeciwną. Najpierw były oczywiście roznegliżowane kobiety, czy "lekkie" sceny erotyczne w filmach. Ponieważ mieszkaliśmy w małym mieszkanku, w bloku, nie miałem własnego pokoju ani telewizora. Wykorzystywałem więc okazje, kiedy nikogo nie było w domu.

     Jakiś czas później zacząłem pożyczać od kolegów filmy na video, a mianowicie nagrywane przez nich Playboye. Filmy te dostarczały mocniejszych wrażeń. Masturbowałem się znacznie częściej, niż kiedykolwiek przedtem. Trwało to dość długi okres czasu.

     Pewnego dnia jeden z kolegów przyniósł mi, zamiast Playboya, niemiecki film pornograficzny. Takiego czegoś nie widziałem nigdy wcześniej. Na filmie były pokazane prawdziwe stosunki seksualne - i to z detalami (jeśli ktoś widział kiedykolwiek pornografię typu hardcore, to wie, o czym mówię). Z początku byłem tym zniesmaczony. Oddałem koledze film i pomyślałem sobie, że do "udanej masturbacji" wystarczy mi podniecający widok nagich dziewczyn z Playboya (te kobiety z niemieckiego filmu były mało pociągające). Jednak parę tygodni później sam poprosiłem go o ten film, gdyż kusiło mnie, żeby go jeszcze raz zobaczyć. Tym razem nie byłem nim tak zniesmaczony jak ostatnio. Można wręcz powiedzieć, że zaczęło mnie to podniecać. Na dobre zagłębiłem się w masturbacji i oglądaniu pornografii.

     Sytuacja uległa zmianie (na gorsze), gdy przeprowadziliśmy się do większego mieszkania. Miałem swój pokój i telewizor. W każdy weekend wyczekiwałem do późna w nocy na programy dla dorosłych (gł. na Playboye i filmy erotyczne), żeby się masturbować. Chodziłem zmęczony i nie wyspany. Trwało to kilkanaście miesięcy. Potem kupiłem komputer i podłączyłem się do internetu. To pozwoliło mi na dostęp do pornografii 24 h na dobę. Poza tym kupowałem czasami w kioskach filmy pornograficzne na VCD. Ich cena (9,99) i powszechna dostępność sprawiały, że nie miałem problemu z ich zdobyciem, a jeśli nawet, to zawsze pozostawał internet. Nie muszę dodawać, że była to pornografia typu hardcore, gdyż dziewczyny z Playboya nie dostarczały już takich wrażeń jak kiedyś. Poza tym dziewczyny z tych hardcorowych filmów były nieporównywalnie ładniejsze i atrakcyjniejsze seksualnie, od owych kobiet z pamiętnego niemieckiego filmu (co mnie wtedy bardzo cieszyło, zastanawiałem się jednak nad tym, co takie śliczne dziewczyny robią w filmach tego rodzaju).

     Moje życie religijne uległo diametralnej zmianie. Prawie zupełnie przestałem się modlić. Spowiedź stała się problemem... Wcześniej trochę wstydziłem się spowiadać z masturbacji i pornografii, szczególnie, że trzeba było nazwać rzecz po imieniu, ale nie sprawiało mi to większego problemu. Teraz, nie wiem dlaczego, zacząłem odczuwać paniczny strach przed spowiedzią. I nie miałem pojęcia skąd się to wzięło... Po spowiedzi było cudownie, czułem się spokojnie, obiecywałem sobie, że nigdy już nie zgrzeszę w ten sposób. Jednak pokusa była bardzo silna i zawsze ulegałem. A potem, przed spowiedzią (do której chodziłem bardzo rzadko, z okazji wielkich świąt, czyli chyba dwa, trzy razy do roku) miałem ochotę uciec z kościoła i nie przystępować do tego sakramentu. I może, gdyby księża przy spowiedzi byli dla mnie opryskliwi i robili mi wyrzuty, rozumiałbym swój strach, ale nie pamiętam, żebym trafiał na takich... W tej sytuacji nie umiem wytłumaczyć swojej ówczesnej awersji.

     Pewnego dnia zacząłem bluźnić przeciwko Bogu. Było to automatyczne i niezależne ode mnie (chociaż wtedy tego nie rozumiałem i byłem przekonany, że to ja bluźnię). Polegało to na tym, że przy styczności z czymkolwiek, co miało związek z religią, w mojej głowie pojawiały się bluźnierstwa (w większości przypadków - przekleństwa-epitety). Byłem zrozpaczony... Msza święta i codzienna modlitwa były dla mnie koszmarem... Koszmarem stała się również spowiedź. Szczególnie pierwsza po tym fakcie - ksiądz zadał mi długą pokutę. Postanowiłem, że nie zbluźnię juz nigdy więcej, jednak te przekleństwa na Boga i świętych pojawiały się dalej, a ponieważ byłem przekonany, że to ja, z własnej woli, bluźnię, spowiadałem się z tego tak, jakbym faktycznie to robił. Następnie usiłowałem ustalić skąd to się wzięło - doszedłem do wniosku, że to skutek oglądania pornografii i uprawiania samogwałtu. I że bluźnierstwa to efekt oddziaływania na mnie złych duchów (szatana). Szukałem pomocy u różnych księży przy spowiedzi, ale oni chyba nie rozumieli mnie tak, jakbym tego chciał... Pragnąłem zwrócić się całym sercem w stronę Boga, ale te bluźnierstwa mi to uniemożliwiały. Nie mogłem się modlić... Do spowiedzi biegałem co kilka dni, czasem nawet codziennie. Spowiadałem się z bluźnierstw, których nie potrafiłem wypędzić ze swojej głowy. Księża na próżno mi tłumaczyli, że to nie moja wina, że to są myśli pochodzące od szatana. Ja musiałem się z tego dokładnie wyspowiadać, bo wydawało mi się, że jak tego nie zrobię, to spowiedź będzie nieważna. Popadłem w skrupuły... Czułem przymus spowiadania się z najdrobniejszych grzechów. Nie umiałem określić ich ogólnie - musiałem opowiadać wszystko dokładnie, ze szczegółami. To wszystko sprawiło, że spowiedź stała się piekłem. Zrozpaczony, przestałem przystępować do tego sakramentu...

     Tym sposobem przestałem przystępować do sakramentów i modlić się. Chodziłem wprawdzie do kościoła, jednak jakim przeżyciem jest dla człowieka Msza, na której jest się obecny tylko ciałem, a duchem i świadomością już nie... Kościół wydawał mi się w tym wypadku stratą czasu - opuszczałem więc często niedzielną Mszę Św.

     Te wszystkie przeżycia były dla mnie tak okropne, że nie da się tego opisać. Nie życzę nikomu czegoś takiego. Prawie bez przerwy rozmyślałem, dlaczego mnie to spotkało. Zacząłem unikać ludzi, byłem skupiony wyłącznie na sobie. Z czasem popadłem w nerwicę i depresję. Nic mnie nie cieszyło. Aby odreagować w jakiś sposób te negatywne emocje, bardzo często sięgałem po alkohol. Upijałem się. Zacząłem palić papierosy. Całe szczęście, że nie sięgnąłem po narkotyki (a może tylko dlatego, że nie było mnie na nie stać). Przez tę nerwicę, zacząłem coraz więcej jeść, a właściwie napychać się jedzeniem do oporu. Przybrałem sporo na wadze. To wszystko sprawiło, że czułem się jak ostatni śmieć, nie wart nawet trącenia butem. Coraz częściej myślałem o samobójstwie - uchronił mnie przed tym chyba tylko strach przed wiecznym potępieniem.

     W sytuacji, kiedy człowieka nic nie cieszy, szuka on na siłę czegoś co sprawia przyjemność. Jak to było ze mną? Oprócz alkoholu, papierosów i opychania się jedzeniem, była to oczywiście masturbacja. Robiłem to, żeby zaznać jakiejś przyjemności i, choć przez chwilę, oderwać się od bólu, który mnie wyżerał od środka. Jednak była to przyjemność tylko chwilowa. Po fakcie miałem takie wyrzuty sumienia, że czułem się jak wrak. Podejmowałem dziesiątki prób skończenia z tym grzechem, jednak byłem za słaby. Wyrzuty sumienia powodowały u mnie jeszcze większą depresję, co domagało się coraz częstszego sprawiania sobie przyjemności przez masturbację i tak non stop. Błędne koło!

     Pornografia? Ależ oczywiście... Nie potrafiłem z niej zrezygnować. Mało tego, znudziły mnie "zwykłe" hardcorowe filmy pornograficzne. Zacząłem szukać coraz mocniejszych, przepełnionych agresją, bardziej wyuzdanych i perwersyjnych filmów. Pragnąłem oglądać filmy pedofilskie i ze zwierzętami. Jak dobrze że do nich nie dotarłem! Gdyby znudziły mi się wszystkie rodzaje twardej pornografii, to co wtedy? Aż strach pomyśleć... Przeszedłbym do czynów? Podobno większość przestępców seksualnych zaczynała od oglądania pornografii...

     Tego było za wiele... Zacząłem się modlić. Głównie był to różaniec. Oczywiście często porzucałem modlitwę, ale po kilku dniach czułem, że czegoś mi brakuje i rozpoczynałem od nowa. Po dłuższym czasie takiej modlitwy zacząłem odczuwać tęsknotę za Bogiem i sakramentami. Postanowiłem iść do spowiedzi. Oczywiście, że było trudno, gł. z powodu strachu. Ale kiedy udało mi się go przezwyciężyć i wyspowiadałem się, czułem się wspaniale. Jednak szatan nie chciał mnie wypuścić ze swoich więzów. Znów pojawiły się skrupuły, nasiliły bluźnierstwa. Nie byłem pewny, czy mogę chodzić do Komunii Św. Biegałem co chwilę do spowiedzi. Było to bardzo męczące psychicznie. Masturbacja, niestety, dalej trwała. Podejmowałem oczywiście próby zaprzestania, ale najdłużej udawało mi się wytrzymać przez miesiąc. Co ciekawe, szatan wypracował sobie pewien sposób, aby mnie kusić (czego ja wtedy nie dostrzegałem, ale teraz widzę to wyraźnie i robię wszystko, żeby nie dać się złapać): wystarczyło, że zobaczyłem zgrabną dziewczynę na ulicy i popatrzyłem na nią przez dłuższy czas z pożądaniem (w końcu coś takiego to nie pornografia i jak sobie od czasu do czasu popatrzę to się nic nie stanie - myślałem). Jednak po powrocie do domu było mi mało. Włączałem więc komputer i oglądałem dziewczyny w internecie. Nie nagie, ale w obcisłych ubraniach. Chwilę później patrzyłem już na roznegliżowane, następnie na całkiem nagie, później na nagie w wyuzdanych pozycjach, a kończyło się na pornografii typu hardcore i masturbacji. A przecież zaczynałem od patrzenia na pociągające dziewczyny na ulicy... Dobrze, że wreszcie dotarło do mnie dlaczego nie mogę spoglądać w ten sposób na kobiety.

    Postanowiłem, że nie będę więcej tego robił. Lepiej czasem odwrócić wzrok, niż skończyć tak, jak zwykle. Oczywiście, że było ciężko. Ale modlitwa była bardzo pomocna... W zasadzie, to było nieocenione źródło kontaktu z Bogiem. Człowiek nie dostrzega wartości modlitwy. Ale mówię Wam: to działa. Wiadomo, że nie od razu. Potrzeba czasu. Ale to działa. Kiedy po jakimś czasie uległem pokusie i włączyłem film typu hardcore, ku mojej wielkiej radości zauważyłem, że mnie to absolutnie nie podnieca - czułem obrzydzenie do tego, co oni tam wyprawiają. To samo obrzydzenie, jakiego doznałem kilkanaście lat wcześniej, kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten niemiecki film...

     Jak wygląda moje życie teraz? Trwam w czystości ponad dwa miesiące (jest to dla mnie absolutny rekord). Modlę się codziennie. Nie oglądam pornografii, chociaż często mnie kusi... Bluźnierstwa w mojej głowie nie są już tak silne jak kiedyś. Marzę, że poznam kiedyś wspaniałą kobietę, która zostanie moją żoną. Wszystko układa się coraz lepiej i powoli odzyskuję równowagę. Wierzę, że kiedyś znów będę taki jak dawniej. Modlę się codziennie o to, by Bóg "naprawił" moje zniszczone sumienie i oczyścił moją duszę. I jak na razie On mnie wysłuchuje. Skończenie z masturbacją i pornografią było odcięciem się od tego, czym karmiłem szatana przez te wszystkie lata. To dzięki temu miał on nade mną taką władzę. Teraz staje się coraz słabszy. Czuję to wyraźnie.

     To chyba tyle... Nie chcę przeciągać mojego listu. Napisałem go po to, żeby przestrzegać Was przed "normalnych zachowaniem w okresie dojrzewania" jakim jest masturbacja oraz przed wszechobecną pornografią, która wydaje się nieszkodliwa (ale zaczyna się od gołych panienek, a kończy na filmach z udziałem dzieci i zwierząt). To tyle... Namawiam wszystkich do regularnej i częstej modlitwy, gdyż pozwala ona na wydostanie się z najgorszego bagna...

Moje życie jest na to dobrym przykładem.

     Z Bogiem!

Karol


Podziel się
oceń
15
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 19 lipca 2013 15:40

    Powinno się to było zajrzeć tego bloga.

    autor kingas61

    blog: www.zarosnietecipy.waw.pl

  • dodano: 05 lipca 2013 22:15

    Kiedyś byłem uzależniony od masturbacji i pornagrafi, ale dzięki łasce Bożęj uwolniłem się od tego. Byłem bardzo chory i odreagowywałem stres masturbacją. Teraz mam leki i już nie muszę tego robić. Masturbacja jest nałogiem który potrafi naprawde zniewolić. Dziękuje za świadectwo Karolu

    autor v.raptus

  • dodano: 03 czerwca 2013 20:13

    Miałam podobny problem, choć myślałam, że dziewczyn to nie dotyczy. Zaczęłam pisać z facetami (grzeszne rozmowy) przez to straciłam chłopaka którego kocham i przyjaciół. On ułożył sobie życie z inną a ja nadal cierpię. Modle się i dziękuję Bogu, że mogłam z tym skończyć.

    autor M.....a

  • dodano: 03 czerwca 2013 20:10

    Miałam podobny problem, choć myślałam, że dziewczyn to nie dotyczy. Zaczęłam pisać z facetami (grzeszne rozmowy) przez to straciłam chłopaka którego kocham i przyjaciół. On ułożył sobie życie z inną a ja nadal cierpię. Modle się i dziękuję Bogu, że mogłam z tym skończyć.

    autor M.....a

  • dodano: 22 kwietnia 2013 10:59

    Święty Augustyn powiedział: "Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą". Walczcie i nie poddawajcie się wasza siła w Panu. Przypomnijcie sobie radość z każdego zwycięstwa, kiedy mówiliście w duchu: dobrze się stało że pokonałem pokusę. Nie przestawajcie walczyć i za każdym razem kiedy zdarzy się porażka natychmiast wracajcie uciekając się do miłosierdzia, które nie ma granic. Ja też z tym walczę od lat, ale ufam Jezusowi, że nie zginę.

    autor Kris

  • dodano: 26 marca 2013 23:18

    Dzięki Twojemu przemówieniu nabrałem siły do walki z masturbacją. Nie wiem, jak Ci dziękować. Teraz już wiem, że "Pan Bóg jest moim ratunkiem", "Bez Boga ani do proga" :).

    autor Robert

  • dodano: 24 marca 2013 22:39

    Miałem ten sam problem, ale już od 3 lat jestem od niego wolny. Zacząłem jeszcze w podstawówce, skończyłem w 1-wszej klasie średniej szkoły. Na początku była to niesamowita frajda, nie wiedziałem jak to w ogóle się nazywa. Dopiero potem sobie uświadomiłem, z czym mam do czynienia. Postanowiłem walczyć. Na początku było ciężko. Wytrzymywałem tydzień czasem miesiąć, by znowu wpaść w sidła tego grzechu. Wierzyłem mocno w Boga, ale nie wiedziałem jak mam się od tego uwolnić. Nigdy nie prosiłem Boga o pomoc w tej sprawie, myślałem, że uda mi się ten problem pokonać samemu, myliłem się. Nie mogłem zrozumieć po co w ogóle "to robię" skoro potem nękają mnie straszliwe wyrzuty sumienia i przygnębiający wstyd, taki że chciałem się zapaść pod ziemię. Wkońcu postanowiłem zerwać z tym definitywnie do dnia dzisiejszego. Prosiłem Jezusa o siłę, taką jaką miał kiedy kusił Go szatan na pustyni, modliłem się: różaniec, droga krzyżowa. Oczywiście uwolniłem sie od tego czynu, ale ślad w psychice pozostaje na zawsze. Szatan nadal mnie kusi, podsuwa mi nieczyste myśli, ale walczę ! Niech Bóg pomoże Wam wszystkim, w walce z tym złem, którym jest masturbacja i pornografia !

    autor Jack

  • dodano: 25 lutego 2013 0:10

    Też mam ten problem od może 4 latach w moim przypadku stało się to w od momentu kiedy skorzystałem z usług prostytutki od tego czasu podejrzewam, że zostałem opętany przez demony sexu, wcześniej odbyłem stosunek homoseksualny parokrotnie ale już tego nie robie i jestem bardzo z tego powodu szczęśliwy ale szatan jest niezwykle inteligentny i postanowił mnie zaatakować w inny sposób zaczałem sobie wkładać przedmiot przypominający wibrator do odbytu a potem do ust byłem wtedy niemiłosiernie naćpany. Następnego dnia miałem takie wyrzuty sumienia, że już nie chciało mi się żyć miałem dość wszystkiego potem przez jakieś 3miesiące do pół roku ćpałem i piłem jak opętany czułem się opuszczony przez Boga ale teraz od nowego roku 2010 postanowiłem zmienić całe swoje życie przestałem pić palić i ćpać ( a robiłem to od 8 lat) jestem czysty wróciłem do dawnych zainteresowań głównie do sportu pragne miłości zarówno Boskiej jak i ludzkiej módlcie się gorliwie a Bóg Wam pomoże mi narazie pomaga małymi kroczkami ale On pragnie żebym to ja się starał a nie na odwrót bo dla niego to zwykłe pstryknięcie palcami a wszystko może się stać ale on Tego nie robi ponieważ chce abyśmy to my się wykazali w swojej wierze i wytrwałości pozdrawiam wszystkich

    autor Markoln

  • dodano: 20 lutego 2013 17:51

    Czytając ten list i niektóre świadectwa jestem wdzięczny Bogu że są ludzie którzy swoje problemy kierują właśnie do niego... A nie próbuja walczyć z tym coraz bardziej złym światem z pomocą narkotyków, ludzi którzy mają za nic wartości człowieka , dla których wasze i moję problemy to poprostu pier... Głupoty a my w ich oczach jesteśmy słabi i tyle... Pamiętacie? BŁOGOSŁAWIENI CISI I POKORNEGO SERCA(..)

    autor Michael

  • dodano: 28 stycznia 2013 16:59

    Zaczynam walkę z masturbacją. Ale tak naprawdę walczę z nią już od 27 lat i niestety przegrywam... Chcę, bardzo chce z tym przestać. Nie wiem jak sobie pomóc. Czy modlitwa wystarczy ? co robić lub czego nie robić żeby nie wpaść w sidła szatana i jego wyrafinowanych sposobów aby zrobić ze mnie kogoś kto niepotrafi spojrzeć sobie w oczy przy zwykłym goleniu się. POMOCY...

    autor Robert

  • dodano: 22 stycznia 2013 7:55

    Bardzo dobry wpis. Znalazłem Twojego bloga w google.

    autor Target Coupons

    blog: http://yourcouponsexpert.com

  • dodano: 11 sierpnia 2012 20:33

    Cześć!
    Moja historia z masturbacją i pornografią też zaczęła się dawno temu, w podstawówce, i trwa(ła) aż do niedawna.
    Znam to - uczucie kolejnej porażki, myśl - 'niech minie znów parę dni, to znów będę czuś się czysty'.
    Jakiś czas temu trafiłem, z różnych powodów, na terapię grupową do pewnej bardzo mądrej osoby, i tam jakoś naładowałem się siłą... siłą, by uznać pornografię za niepotrzebną!


    Nie oglądając jej, czuję się znacznie silniejszym człowiekiem! Znacznie czystszym, o wiele wartościowszym. Nie muszę się wstydzić, żeby pokazać komuś mój komputer - że znajdzie na nim pornografię. Ogólnie uczucie jest czystości jest cudowne. Jest bardziej ludzko.
    Nie było tak różowo od razu... ja musiałem odciąć sobie internet (dosłownie) na półtora roku... to mi odcięło dostęp od natychmiastowego zaspakajania zachcianek porno. Można powiedzieć, że duże wyrzeczenie.. ale było warto. A zdziwnienie na twarzach znajomych na mój tekst 'nie mam internetu bo nie chcę' - bezcenne. Długo by pisać... ale napiszę tylko jedno:
    walczcie, szukajcie swoich dróg! W Bogu (ja akurat nie chodzę do kościoła), w psychologach, w odcięciu internetu :-)
    Bo warto. Warto, żeby czuć się dobrym!
    I żeby kiedyś dać takiego siebie dobrego, jakiejś wspaniałej kobiecie (lub mężczyźnie - jeśli jesteś kobietą).

    P.S. Żeby nie było różowo - porno nie ma już co prawda w moim życiu, ale z masturbacją ciągle się mierzę.. ale cóż. Staram się, jestem człowiekiem :-) Czasem upadnę. Ale akceptuję to. Trudno. Staram się z całych sił i żyję, tak jak chcę i jak umiem.
    Przyłączam się do Waszych wysiłków i ufam, że uda się Wam! Nie jesteśmy sami z tym problemem!

    P.S.2. A dla bardziej namacalnej formy pomocy: polecam z czystym sumieniem książkę:
    "Integracja seksualna" Augustyna Józefa - mi bardzo pomogła.


    Michał

    autor Michał

  • dodano: 15 czerwca 2012 1:15

    czesc. wlasnie ogladalem film pornograficny i czulem sie jak zwierze. w duszy poprosilem Boga aby pomogl mi przestac. wpisalem jakies haslo o nieogladaniu porno i wpadlem na ten wpis.
    pomoglo. dzieki ze odwazyles sie na to swiadectwo.

    autor pawel

  • dodano: 22 maja 2012 13:12

    Bardzo dobra notka, mam wielką nadzieję na następne. Dodatkowo cały blogas jest udany i koniecnie dodaję go do swoich ulubionych.

    autor Nikola

    blog: mieszkaniagdansk.eu/

  • dodano: 15 kwietnia 2012 10:42

    pokusa może się pojawić. wtedy najlepiej ją odrzucić od siebie i nie dyskutować. jeśli pokusa przychodzi przez internet, to należy wyłączyć komputer i wyjść z domu. najlepiej w celu uprawiania sportu. człowiek jest najmniej odporny na pokusy, gdy jest słaby fizycznie np. wskutek choroby. szuka wtedy przyjemności w celu uśmierzenia bólu, niedomagania. warto o tym pamiętać i wtedy najbardziej mieć się na baczności. przypomnijcie sobie chwile, w których byliście w stanie odepchnąć pokusę. jak czuliście się z tego dumni. pamiętajcie, dzięki pomocy Boga jesteście w stanie są dać radę z pokusami. warto też modlić się, gdy pokusa nadchodzi. nie szkodzi, że modlitwa potrwa długo, bo i nawet godzinę. ważne, że nie daliście się złamać złu.
    wysiłek fizyczny przynosci przyjemność, więc warto pracować i się męczyć pracą. poza tym warto myśleć o swoim zwycięstwie ze spokojem. nie przechodzić w skrajność. bądźcie świadomi tego, że dacie sobie radę. ufajcie Bogu i sobie.
    wyobraźcie samych siebie wolnych od grzechu samogwałtu. zobaczcie siebie. swój spokój.
    pozdrawiam wszystkich

    autor etw

  • dodano: 26 marca 2012 10:42

    Od dzieciństwa też miałam podobnie. Zataiłam mój pierwszy grzech masturbacji chyba po Komunii Świętej bo nie wiedziałam jak i co powiedzieć księdzu. Potem tylko bałam się Kościoła. Mijały lata (23) i tak aż do zdrady z mojej strony (bardzo wulgarnej) bliskiej mi osoby. Pobiegłam do pierwszej szczerej w życiu spowiedzi. Od tego momentu minął rok. Ważne aby w takiej chwili mieć przy sobie kierownika duchowego, który podpowie co jest działaniem diabła a co nie. Bluźnierstwa jeszcze są, lecz słabną. Chodzę na Mszę o uwolnienie i uzdrowienie. Widziałam i słyszałam jak na tego typu Mszach obecny był demon. Szatan istnieje i nie jest wytworem ludzkiej wyobraźni. Ludzie nawróćcie się do Boga!!!

    autor ola

  • dodano: 15 marca 2012 0:52

    Dziękuję za to świadectwo. Naprawdę dziękuję.

    autor niepozorna

  • dodano: 11 marca 2012 23:32

    Masturbacja jest super. Co niektórym to ktoś nieźle głowe wyprał. Lubie porno klasyczne i ze zwierzaczkami też:)

    autor v.raptus

  • dodano: 09 marca 2012 15:07

    zapraszam na mojego bloga

    autor masturbacja-pomagamy.bloog.pl

    blog: masturbacja-pomagamy.bloog.pl

  • dodano: 11 lutego 2012 20:17

    Juz nie mogę :(

    autor Wp

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 19 września 2014

Licznik odwiedzin:  47 157  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 47157
Wpisy
  • liczba: 22
  • komentarze: 205
Bloog istnieje od: 2365 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl